Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.
EN

Piotr Moss

Piotr Moss
kompozytor

fot. Ewa Modestowicz

 

Piotr Moss

Kompozytor, urodził się1949 w Bydgoszczy.
Po ukończeniu studiów kompozytorskich w warszawskiej PWSM w klasie Piotra Perkowskiego wyjechał do Paryża, gdzie doskonalił swój warsztat kompozytorski pod kierunkiem Nadii Boulanger. Jego twórczość, wielokrotnie nagradzana na krajowych i zagranicznych konkursach kompozytorskich, jest bardzo bogata i różnorodna. W katalogu kompozytora obok wielkich dzieł wokalno-instrumentalnych, koncertów czy utworów kameralnych znaleźć można muzykę przeznaczoną dla radia, teatru, filmu i telewizji.

W 2000 roku, Piotr Moss został mianowany przez francuskiego Ministra Kultury Kawalerem Orderu Literatury i Sztuki (Chevalier dans l’ordre des Arts et des Lettres) , w 2007 otrzymał nagrodę francuskiej Académie des Beaux Arts a w 2009, z okazji 60. rocznicy  urodzin i 40-lecia pracy artystycznej, otrzymał nagrodę specjalną Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jest także odznaczony medalem „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.

W 2016 otrzymał kolejne odznaczenie państwowe: Officier dans l’ordre des Arts et des Lettres.

Kompozytor jest także laureatem wielu prestiżowych nagród radiowych: Złoty Mikrofon, Grand Prix festiwalu „Dwa Teatry” za muzykę do „Hamleta”, nagroda za muzykę do „Śmierci w Wenecji” i honorowy „Wielki Splendor” za całokształt twórczości dla Teatru Polskiego Radia.

Nagrana przez Jadwigę Rappé i kwartet Opium jego płyta „Chagall for strings” otrzymała w 2014 roku „Fryderyka” za najlepszy album z muzyką współczesną.
 

Concerto élégiaque na altówkę i orkiestrę

Koncert powstał na przełomie lat 2016/2017. Skomponowałem go, zainspirowany osobowością artystyczną Katarzyny Budnik-Gałązki. Jej także utwór jest dedykowany.

Charakter koncertu określa jego tytuł. Dominuje w nim nastrój posępny, tragiczny, a czasem wręcz żałobny. Choć są też fragmenty inne, bardziej dynamiczne, z mocno zarysowaną rytmiką czy motoryką.

Na prośbę solistki wprowadziłem do kompozycji partię saksofonu altowego obbligato – w pewnym stopniu na wzór sopranu obbligato z mojego koncertu saksofonowego Angst und Form.

Jak w wielu moich utworach, można tu znaleźć trochę aluzji do muzyki dawnej, ale nie tylko, bo także sporo autocytatów i nieco zapomnianych już gestów muzycznych.

Partia altówki koncertującej pozostaje w ramach wirtuozerii klasycznej.

Koncert składa się z pięciu części granych zasadniczo attacca, choć można go grać również z przerwami.

Cześć pierwszą otwiera posępny wstęp, w którym warto zwrócić uwagę na triolowy motyw fortepianu. Początek partii altówki wywodzi się ze słynnej sarabandy La Lugubre François Couperina. Część ta to ciąg krótkich sekwencji, silnie ze sobą skontrastowanych.

W Interlude I altówka przestaje pełnić rolę koncertującą, towarzysząc jedynie, i to od czasu do czasu, akcji prowadzonej przez saksofon. Muzyka ma tu charakter repetytywny, obsesyjny.

Część trzecia rozpoczyna się krótką ewokacją sarabandy z części I, po której następuje dynamiczne presto. Altówka zaczyna coraz intensywniej dialogować z saksofonem. Pobrzmiewają tu też echa walca.

Interlude II to znowu część o charakterze repetytywnym. Rolę prowadzącą znów przejmuje saksofon, tyle że partia altówki jest tu bardziej rozbudowana niż w Interlude I. W pewnym momencie role się wręcz odwracają: to altówka, przejmując motyw saksofonu, zaczyna nadawać bieg akcji. Część ta kończy się zaskakującym tutti orkiestrowym – rodzajem zdeformowanego marsza.

Część ostatnia zaczyna się od kadencji – dialogu miedzy altówką a saksofonem. Od czasu do czasu towarzyszą im harfa, celesta, fortepian lub pojedyncze smyczki.

Kadencja przechodzi w część finałową, może najbardziej wirtuozowską z pozostałych.  Muzyka jest tu bardzo dynamiczna, efektowna, brillante. Zawrotne tempo finału zostaje nagle zatrzymane przez Adagio tragico, gdzie powraca posępny, znany z części pierwszej, nastrój. Koncert kończy się jednak brawurowym Allegro.